Scenariusz


 

Przestrzeń wpływu

 

Występują:


B – Babcia
F – Filip, chłopczyk 8 lat
K – konserwator piecyka gazowego
N – Narrator

 

Na scenie pokój mieszkalny , na pierwszym planie dwa fotele, na jednym siedzi Babcia, na drugim Filip.

 

F. Babciu, a mama mówiła, że serek w naleśnikach był ten tańszy, bo za kwaśny. Ale ja , babciu, wszystko zjadłem, bo było bardzo dobre.

 

B. Mój kochany chłopiec!

 

F. A w tym roku pojedziemy nad morze? Fajnie było. A mama mówiła ,że
Nikusia też by mogła jechać. Ale ja się nie zgadzam, bo ona ci wejdzie na głowę, a ja chcę mieć cię tylko dla siebie. Wiesz, babciu?

 

B. Mój kochany chłopczyk !

 

N. Do pokoju wchodzi konserwator.

 

K. Proszę pani babci, ja to prawie skończyłem. Piecyk już nie nowy, trzeba go częściej przeglądać. Przyjadę, jak pani babcia zadzwoni.

 

B. (zła, podniesionym głosem ). Proszę do mnie nie mówić babcia. Tak do mnie może mówić mój wnuczek i wnuczka, jak nauczy się mówić
i prawnuki, jeśli się takie urodzą.

 

F. Mama mówi. że innych nie będzie i ja się zgadzam.

 

B. Pan może się do mnie zwracać łaskawa pani, albo pani klientko .
To ile jestem panu winna ?

 

K. 250 złotych.

 

B. 250 złotych za godzinę pracy ? Czy to nie za dużo?

 

F. To co trzeba skończyć, żeby tyle zarabiać?

 

B. To jest stawka dla profesora uniwersytetu.

 

F. To ten pan jest profesorem uniwersytetu?

 

B. Nie, ale ma taką stawkę.

 

F. Ja nic nie rozumiem.

 

B. Ja też nie rozumiem. Proszę, tu jest 300 złotych.

 

K. Nie mam wydać 50 złotych.

 

F. To nich pan weźmie 200. Pan naruszył moją przestrzeń wpływu.
Pan do mojej babci mówił babcia. Tak pan może mówić do swojej
babci. Pan musi ponieść karę.


Babciu, a podzielisz się ze mną tymi 50 złotymi, cośmy nie dali panu
konserwatorowi?

 

B. Skąd ty wziąłeś tę przestrzeń wpływu. Chyba chodzi o to, że istnieje
jakaś przestrzeń, na którą masz wpływ ? Sam to wymyśliłeś?

 

F. Nie, Franek. To ja już pójdę. Muszę opowiedzieć chłopakom, jak
zarobiłem 50 złotych.


Ale , babciu, mama powiedziała, żebym przyniósł coś do jedzenia,
bo w domu nie ma obiadu.

 

B. Tak, Tak w garnuszku jest zupa, a sznycelki w miseczce.

 

F. Dobrze, babciu, najpierw zaniosę zupę, a sznycelki potem, bo pewnie
by je natychmiast zjedli. Ja tobie trochę odłożę, bo też czasem musisz
coś zjeść

 

K. Ty, mały, skoro muszę płacić to powiedz mi, co to jest ta wasza
przestrzeń wpływu.

 

F. To jest taki balon, który otacza chłopaka, Może go przebić jakieś ostre
słowo, albo na przykład jak ja mam solówkę z Piotrkiem, a Franek chce
nas rozdzielić, to on wchodzi w naszą przestrzeń wpływu i zaczynamy
naparzać Franka. Ale on nie umie się bić. Mówi, że nie lubi.
Do widzenia panu. Pa kochana babciu, będę jutro.

 

K. Pani o piecyk się nie martwi. Jak się ma taką rodzinę, to ten piecyk ma dużą szansę pożyć dłużej niż pani .

 

B. (zdenerwowana) Nie pana sprawa. Niech pan uważa, bo za chwilę
wejdzie pan w moją strefę wpływu, a w tym mieszkaniu to dużo kosztuje.

 

K. (żegna się z babcią, całuje ją w rękę, wychodzi, a jeszcze w drzwiach)


A na drugi raz, jak będzie ten szczeniak, to powiem, że 300 złotych
się należy. (śmieje się i zamyka drzwi)

 

Epilog

 

N. Po kilkunastu latach.
Pan konserwator zaprzyjaźnił się z babcią i przychodzi do niej na herbatę. Filip ożenił się i założył firmę.
Nikusia wyrosła na dorodną panienkę i trenuje piłkę siatkową.
W czasie wakacji sprzedaje lody.

Babcia , od kiedy zaczęła działać na Spokojnej , nie gotuje już obiadów. Chodzi z kijkami oraz na gimnastykę Taj Chi i mówi, że jest coraz młodsza.

 

Barbara Sielużycka